Są takie piwa o których się marzy latami. Piwa których ma się nadzieję kiedyś spróbować, choć rozsądek podpowiada, że szanse na to są niskie. U mnie jednym z takich piw był Cantillon Iris, legendarny nieblendowany lambik, który bardzo długo utrzymywał się na pierwszym miejscu w swoim stylu, w rankingu ratebeer.

Iris to niemieszany lambik, zrobiony po raz pierwszy w 1998 roku, aby uczuć dwudziestolecie istnienia muzeum lambiku w browarze Cantillon w Brukseli. Jest to lambik dosyć wyjątkowy, bo w przeciwieństwie do klasycznych przedstawicieli stylu wykonany w 100% za słodu pale ale, bez tradycyjnie używanej pszenicy w zasypie. Chmielenie też było inne, ponieważ browar użył chmielenia na zimno po dwóch latach leżakowania w beczce, do tego świeżymi szyszkami. W świecie tradycyjnych lambików jest to wręcz szalony pomysł, porównywalny jedynie do takich zachowań jak zakładanie trampek do garnituru. Iris jest produkowany tylko raz w roku, w stosunkowo małej ilości, która rozpływa się po świecie błyskawicznie. Starsze roczniki potrafią osiągać zawrotne ceny. U mnie był rocznik 2013, czyli całkiem dobrze wyleżakowany. Notkę o samym browarze Cantillon, z przeglądem ich podstawowej oferty, zrobię kiedyś na pewno. Póki co przejdźmy do bohatera tego wpisu.


 

1921990_1645116425761474_846154242_n

  • Wygląd. Ciemny pomarańczowy, trochę mętny. Piana biała, dosyć mała, znika szybko.
  • Aromat bardzo intensywny, po przelaniu czuć lambikiem w całym pokoju. Długo je wąchałem zanim wziąłem pierwszy łyk. To dlatego że aromat był obłędny i chciałem z niego wyciągnąć jak najwięcej. A co w nim było? Przede wszystkim mocna obora, funk, mokra skóra, ale też owoce jak limonka, młode winogrona, agrest. Nutka kwasu mlekowego i octu winnego oraz muśnięcie karmelu.
  • Smak średnio kwaśny ale w górnych zakresach, bardzo wytrawny, cierpki, lekko gorzki w ziołowym stylu, no i troszkę słodyczy charakterystycznej dla octu. W smaku kwas mlekowy, obora, zioła, skórka pomarańczy, limonka, agrest, kwaśne zielone jabłko, niedojrzałe winogrona i trochę octu winnego. Posmak długi, wytrawny i cierpki, czuć dębową beczkę i limonkę. Jak na lambika niezłe ciało i gładka tekstura, lekkie wysycenie.

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak szukać starszych wydań Irisa. Piwo jest naprawdę genialne, dla wielbicieli i wielbicielek lambkia, rzecz obowiązkowa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s