Pinta to kontraktowiec, który ma zdecydowanie największe zasługi dla polskiego piwa rzemieślniczego. To oni zapoczątkowali komercyjnie nową falę. Nie boją się też wypuszczać piw nowatorskich i mało znanych stylów. Aby to potwierdzić wystarczy tylko wspomnieć o ciągłych próbach z grodziskim, sahti, żytnim IPA, rewolucyjnym porterem bałtyckim itd. Tym razem poszli jeszcze krok dalej, tworząc wspólnie z Duńskim kontraktowcem To Øl wariację berliner weisse. To Øl to jeden z moich ulubionych browarów. Nie tylko dlatego, że ma Ø w nazwie, choć wszyscy wiemy że Ø świadczy o zajebistości. Przede wszystkim dlatego, że robią wspaniałe piwa! Nowatorskie i na światowym poziomie rzemieślniczym. Z tęsknotą wspominam ich piwa tj. Sans Frontière leżakowany w beczce po białym winie, Yeastus Christ Supersour czy Sur Mælk. Całość dopełniają świetne nazwy i projekty etykiet sprawiające, że to coś więcej niż „tylko” piwo.

No więc Pinta działa wspólnie z tuzami eurokraftu, to o czymś świadczy. Piwo jest pewną wariacją berliner weisse z dodatkiem żyta i chmielone odmianą Green Bullet. 11,5°BLG dało 4,3% alkoholu, czyli to taka wersja imperialna. Fermentacja zwykłymi drożdżami górnej fermentacji US-05, kwaszone bakteriami Lactobacillus helveticus, które zazwyczaj używane są w serowarstwie. Brzmi fajnie, więc może otworzymy butelkę?

  • Wygląd: bardzo zmętniony żółty, ale żadne dziwne obiekty nie pływają. Piana biała, ale szybko się redukuje do cienkiej warstwy.
  • Aromat: kwaśny, cytrynowy, naprawdę dobrze czuć nowozelandzki chmiel ze swoim kwiatowym charakterem. Na siłę doszukać się można owoców tropikalnych.
  • Smak: wyraźnie kwaśny, ale kwaśność raczej z dolnych pozycji zakresu. Styl kwaśności w typie kefiru. Wytrawne, lekko goryczkowe z cytrynowo-grejpfrutowym smakiem. Żyto nadaje ciała i sprawia, że piwo ma całkiem gładką teksturę. Posmak wytrawny, cytrynowo-pestkowy ale przyjemny i krótki.

Ogólnie: bardzo udana kooperacja Polska/Dania. Piwo jest lekkie i orzeźwiające, idealne na lato, więc mam nadzieję że Pinta zrobi go więcej a inne browary pójdą tym śladem. Piłem wersję laną i butelkową. Butelka wg mnie lepsza, wyraźniej czuć aromat chmielu, poza tym etykieta jest najlepsza jaką miało na sobie piwo z Pinty. Widać praca z To Øl zobowiązuje. Jeśli zobaczycie gdzieś w sklepie na półce, to bierzcie, pijcie i się cieszcie, bo jest czym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s